1968 Dodge Charger R/T: dlaczego samochód z filmu „Bullitt” pokonał Mustanga

Fani Mopar wciąż wzdrygają się, gdy przypominają sobie ostatnią scenę filmu Bullitt. Dodge Charger R/T z 1968 r. w czarno-białe paski, prowadzony przez Steve’a McQueena, nie tylko skutecznie przeciwstawił się Mustangowi, ale także pozostawił go daleko w tyle. Producenci tego thrillera z 1968 roku wybrali dla fabuły coś więcej niż tylko samochód. Znaleźli idealnego antagonistę dla zimnego i odległego Franka Bullita.

Mówimy o całkowicie przeprojektowanym Dodge’u Chargerze R/T Hemi z 1968 roku. To nie był kolejny muscle car. Miał urok gwiazdy.

Szczyt stylu lat 60

Spójrz na ciało. Nowa osłona chłodnicy z ukrytymi reflektorami zmieniła wszystko. Nadało to Chargerowi ostry, agresywny wygląd, któremu nie mogły dorównać inne samochody w tym segmencie. Ciało było gładkie. Elegancki. Tylne okno zostało zagłębione, a tylna część została wyrównana. Zastosowano niewielką ilość chromu, co było rzadkością w tamtych czasach. Ten projekt był szczytem estetyki samochodów typu muscle car późnych lat 60-tych. Wyglądał szybko, nawet gdy był zaparkowany.

Ale wygląd to tylko połowa sukcesu. Trzeba było za tym ukryć odpowiednią dynamikę.

Pod maską i na zakrętach

Za 3506 dolarów nie tylko dostałeś ładne malowanie. Wersja R/T składała się z silnika V-8 o pojemności 440 cid i czterowęglowego gaźnika Magnum, wytwarzającego 375 koni mechanicznych. Ten silnik był poważną siłą. Połączono go ze wzmocnionymi hamulcami, które były niezbędne przy przekazywaniu tak dużego momentu obrotowego.

Pakiet tuningu zawieszenia R/T sprawia, że ​​jest ono sztywniejsze. Na kołach założone zostały opony F70X14. Nie były to jedynie elementy dekoracyjne. Zapewniały przyczepność niezbędną do kontrolowania momentu obrotowego.

Wewnątrz kabiny

Wejdź do środka, a notatki z ery kosmicznej oryginalnej ładowarki zniknęły. Projektanci zastąpili krzykliwy, futurystyczny wystrój czymś bardziej funkcjonalnym. Nie chodziło tu o wygląd statku kosmicznego, a bardziej o bycie samochodem dla kierowcy.

Możliwa była także personalizacja wyglądu. Tylny pasek pszczół był opcjonalny. Usuń go, jeśli chcesz uzyskać czystszy wygląd. Dodaj go, jeśli chcesz przyciągnąć uwagę.

Dodge Charger R/T był czymś więcej niż tylko samochodem. To było oświadczenie. A w filmie „Bullitt” wypowiadał się wymownie.

Jedyny wybór: 426 Hemi

Jeśli chciałeś Chryslera Road Runnera z 1968 r., masz silnik 426 Hemi. Nie było innej opcji. Kosztował o 605 dolarów więcej niż wersja standardowa, co stanowi znaczną premię, która wymaga znacznego zwiększenia wydajności, aby była tego warta.

Chrysler pozostawił blok bez zmian w modelu z 1968 roku. Wzmocnili to. Zmiany były subtelne, ale znaczące. Wałek rozrządu z nieco dłuższymi rozrządami zaworowymi zastąpił poprzednią konfigurację. Nowe sprężyny zaworowe zapewniają stabilną pracę przy dużych prędkościach. Wprowadzono zmiany w układzie smarowania, co obniżyło zużycie oleju. Był to znany problem w poprzednich latach i został rozwiązany.

Moc znamionowa pozostała na poziomie 425 KM. Jak zwykle skromnie. Ale liczby na papierze nie powiedziały całej historii. Magazyn Car and Driver przetestował jasnopomarańczowego potwora i znalazł coś rzadkiego.

„Nie znajdziesz dziś w salonie większej mocy niż ten jasnopomarańczowy potwór”.

Uczciwa władza. To jest kluczowe zdanie. Oceny fabryczne były często konserwatywne, aby kontrolować ryzyko gwarancyjne i klasyfikację ubezpieczycieli. Model 426 Hemi dostarczył więcej, niż podano na etykiecie. Dostarczał surową, niefiltrowaną moc.

Połączenie wzmocnionych elementów wewnętrznych i ulepszonego rozrządu zaworowego sprawiło, że silnik był bardziej niezawodny. Niekoniecznie szybciej na prostej, ale stabilniej. Mniej podatny na awarie podczas trudnych startów. To zrobiło różnicę dla kupujących. Nie kupowali tylko prędkości. Kupili trwałość z odrobiną okrucieństwa.

Czy było warte 605 dolarów? Dla większości właścicieli Road Runnera z 1968 r. tak. Nie chcieli czterobiegowej manualnej skrzyni biegów z automatem TorqueFlite. Chcieli Hemi. Chcieli hałasu. Chcieli ten wygląd.

Pomogła pomarańczowa farba. Krzyknęła obecność. Nie sposób było jej nie zauważyć na ulicy. A kiedy dodałeś gazu, 426 Hemi nie zawahał się. Pociągnął mocno. Zajęło mu to dużo czasu. Ciągnął jak żaden inny silnik Chryslera.

Dylemat skrzyni biegów: TorqueFlite czy ręczna

Miałeś wybór. Silnik 426 Hemi można było zamontować w samochodzie z automatyczną skrzynią biegów TorqueFlite i manetką podłogową lub z czterobiegową manualną skrzynią biegów wyposażoną w manetkę Hurst Competition-Plus. Większość kupujących wybrała opcję automatyczną. Dlaczego? Ponieważ przy przyspieszaniu na linii prostej przemienniki momentu obrotowego są lepsze od sprzęgieł, zwłaszcza gdy przemiennik jest dostrojony specjalnie do wyścigów dragsterów.

Modele Hemi były standardowo wyposażone w specjalny przemiennik momentu obrotowego o wysokim poślizgu. To nie była zwykła pomyłka. Przy dużej prędkości blokował się szczelnie, pozwalając silnikowi pozostać w strefie maksymalnej mocy podczas startu. Standardowe przełożenia głównej skrzyni biegów wynosiły 3,23: 1. Jeśli jesteś odważny, możesz zmieniać biegi ręcznie przy 6500 obr./min. Możesz też pozwolić, aby TorqueFlite zrobił to za Ciebie przy 5500 obr./min. Automat nie marnował dużo czasu na zmianę biegów i zadbał o sprzęgło.

W ruchu ulicznym Hemi zachowywał się jak bezproblemowy subkompakt. Brak wibracji. Żadnego nagłego startu. Wszystko było gładkie. Ale kiedy dodasz gazu na ćwierć mili, wszystko się zmienia. Hemi był szybszy od Chargera napędzanego silnikiem 440 o ponad pół sekundy. Do mety przekroczył także 10 km/h szybciej. To nie jest błąd zaokrąglenia. To jest otchłań.

Hemi można było prowadzić jak zgodny z przepisami subkompakt, ale był szybszy niż ładowarka napędzana silnikiem 440 o ponad pół sekundy i 10 mil na godzinę szybciej na ćwierć mili.

To właśnie ta wszechstronność uczyniła silnik o dużej pojemności skokowej niebezpiecznym. Można było nim jeździć do pracy. Można było brać udział w wyścigach. Nie było potrzeby wybierać pomiędzy komfortem a wydajnością. TorqueFlite poradził sobie z mocą. Przemiennik momentu obrotowego o wysokim poślizgu zwielokrotnił moment obrotowy w momencie premiery. A główna para o przełożeniu 3,23 utrzymywała rozsądną prędkość na autostradzie bez przeciążania silnika.

Kierowcy z manualną skrzynią biegów używali dźwigni Hurst. To było mechaniczne. Bezpośredni. Ale dla większości ludzi automat był szybszy. Większość ludzi nie była w stanie utrzymać sprzęgła i idealnie zmieniać biegów za każdym razem. TorqueFlite zrobił to za nich. Została zablokowana. Zapewniła początek. Poszła dalej.

Co się stanie, jeśli posuniesz się do skrajności? Silnik ryczy. Opony dymią. Ćwierć mili znika.

1968 Dodge Charger: wady konstrukcyjne uwielbiane przez masy

Dodge Charger z 1968 roku wszedł na rynek z kompromisami, które zniechęciły każdego mniej doświadczonego kierowcę. Fotele kubełkowe słynęły z tego, że były płaskie i nie zapewniały bocznego podparcia podczas ostrych zakrętów. Potem była linia dachu. Te grube, zakrzywione słupki typu „latające podpory” to nie tylko akcent stylistyczny; stworzyli ogromne martwe punkty. Z tyłu nic nie było widać, bez względu na to, jak bardzo się starałeś.

Co gorsza, modele R/T były przeciążone z przodu. Jeśli aktywnie wszedłeś w zakręt, przód samochodu po prostu zaorał drogę. To nie było pełne wdzięku. To było obciążenie. Aby samochód naprawdę nadawał się do jazdy, trzeba było dopłacić. Tachometr? Opcja. Przednie hamulce tarczowe wspomagane? Również za dodatkową opłatą. Wspomaganie kierownicy? Kolejna linia na rachunku dealera.

Dlaczego więc sprzedaż wzrosła?

Oni nie tylko dorastali. Wzrosły sześciokrotnie w porównaniu z danymi z 1967 roku. Ludziom podobał się ten wygląd. Neutralność projektu działała na korzyść Dodge’a. Opinia publiczna nie zwracała uwagi na właściwości jezdne lub brak wyposażenia. Zobaczyli stylowy, szybko wyglądający samochód i kupili go.

To pozostawia dręczące pytanie, które dręczy zarówno ulicznych kierowców, jak i redaktorów magazynów: jak Charger Steve’a McQueena poradziłby sobie w wyścigu z rywalem napędzanym silnikiem Hemi?

Król wzgórza: Dodge Charger R/T Hemi z 1968 r

Jeśli chciałeś prawdziwej oferty, zamówiłeś R/T z silnikiem 426 Hemi. To było rzadkie. Droga. Szybko.

Wyprodukowano tylko 475 egzemplarzy. Cena podstawowa wyniosła 4800 dolarów, co stanowiło znaczną inwestycję. Samochód miał rozstaw osi 117 cali i ważył ponad 4300 funtów. Ale waga nic nie znaczy, gdy masz 425 koni mechanicznych i moment obrotowy 490 funtów na stopę umieszczony nad przednią osią.

Silnikiem był górnozaworowy silnik V-8. Zastosowano dwa 4-karatowe gaźniki, aby zapewnić mieszaninę o stopniu sprężania 10,25:1. Wynik? Potwór ciągnący z ogromną siłą.

Charakterystyka wydajności

Roślina nie zawsze gwarantowała określone czasy, ale liczby mówią prawdę.

  • 0–60 mil na godzinę: 5,3 sekundy
  • 1/4 mili: 13,8 sekundy przy prędkości 105 mil na godzinę

Te czasy ćwierć mili były konkurencyjne dla prawie każdego samochodu na drogach w 1968 roku. W Hemi Charger nie chodziło o subtelność. Chodziło o brutalną siłę. Był to jeden z najszybszych i najdzikszych samochodów typu muscle car swojej epoki.

Dla tych, którzy chcą głębiej zagłębić się w mechanikę, warto poznać kulturę stojącą za tymi samochodami. Silnik jest duszą muscle cara. Zrozumienie działania mocy zmienia sposób, w jaki prowadzisz. A jeśli uważasz, że NASCAR nie ma z tym nic wspólnego, spójrz na filozofię: surowa moc, minimalna waga, maksymalna prędkość.

Inne samochody próbowały konkurować. Mercury Cougar Eliminator z 1969 r. próbował uciec przed cieniem Mustanga za pomocą pasków i spojlerów. Chevrolet Camaro ZL1 z 1969 r. wprowadził w całości aluminiowy, sprawdzony w wyścigach silnik V8, ale był on tak rzadki i drogi, że ledwo zrobił na nim wrażenie. Plymouth Road Runner Hemi z 1970 r. był zupełnie inną bestią. Ale w 1968 roku Charger był osamotniony w swoim unikalnym połączeniu stylu i szybkości.

Nie był doskonały. Widoczność była słaba. Fotele były twarde. Zarządzanie było trudne. Ale było w sprzedaży. A kiedy umieścisz w nim Hemi, stał się legendarny.

Czy nadal widzisz je na ulicach? A może to tylko historie z biblioteki klasycznych samochodów typu muscle car?