Hennessey Blackbird: analogowy supersamochód, którego teraz potrzebujemy

Żadnych ekranów. Bez kierownic na przyciskach. Tylko manualna skrzynia biegów i silnik ryczący do granic możliwości.

Hennessey Performance Engineering zaprezentowała swoją najnowszą broń: Blackbird. To trzeci zupełnie nowy model w ich ofercie, który agresywnie przełamuje trend technologiczny dominujący w segmencie hipersamochodów. Firma zastępuje dziedzictwo Venoma F5 czymś znacznie bardziej instynktownym. Główna zasada? Maksymalne połączenie między człowiekiem a maszyną.

Jednak specyfikacje techniczne nadal plasują ten samochód na szczycie łańcucha pokarmowego. Mówimy o mocy 800–850 koni mechanicznych na wałach korbowych (moc hamulca), generowanej przez specjalny, szybki, wolnossący silnik V8 o pojemności 8,0 litrów. Silnik został opracowany wspólnie z firmą Ilmor Engineering, twórcami wysokowydajnych silników NASCAR. Czerwona linia obrotomierza wskazuje zawrotne 9000 obr./min. Moment obrotowy przekazywany jest wyłącznie na tylną oś za pośrednictwem sześciobiegowej manualnej skrzyni biegów z otwartym wybierakiem i otwartymi drążkami. Czujesz każdą zmianę biegu. Każdy przełącznik. Każda interakcja mechaniczna.

Czy jest szybki? Tak.

Przyspieszenie do 100 km/h (0–60 mil/h) zajmuje niecałe trzy sekundy. Prędkość maksymalna wynosi około 354 km/h (220 mph). Ale liczby nie mówią całej historii. Prawdziwą historią jest waga. Wykorzystując niestandardową kabinę skorupową z włókna węglowego i panele nadwozia wykonane w całości z włókna węglowego, Hennessey twierdzi, że jego masa sucha wynosi nieco poniżej 3000 funtów (1360 kg). To proste. Jest zwrotny.

Design to nie tylko kwestia aerodynamiki; to hołd złożony historii. Blackbird bierze swoją nazwę i wizualną duszę od samolotu szturmowego Lockheed SR-71. Hennessey faktycznie nabył prawa do używania nazwy, co dodaje referencji linii lotniczej dodatkową legitymizację. Aktywne tylne stabilizatory podnoszą się do 71 stopni przy prędkościach powyżej 114 km/h (71 mil/h), aby utrzymać siłę docisku, naśladując płetwy ogonowe oryginalnego Scouta. Boczne wloty powietrza mają fałdy przypominające skórę SR-71.

Ale tutaj jest główny punkt. To nie jest tylko zabawka na tor.

To Gran Turismo na miarę ery supersamochodów. W rozwoju priorytetem był komfort i widoczność. Hennessey obiecuje wystarczający zasięg, aby wygodnie pokonać 1287 km (800 mil) w ciągu jednego dnia. Porównaj to z innymi hipersamochodami, w których pocisz się na skórzanych siedzeniach i zużywasz ostatnie paliwo. Blackbird ma więcej miejsca w kabinie niż jego poprzednik, Venom F5. Miejsca na bagaż jest wystarczająco dużo, aby pomieścić dwa pełne bagaże podręczne.

Wewnątrz znajduje się kapsuła czasu o mechanicznej czystości.

W całości odsłonięty węgiel. Widoczne linki pedałów. Zestaw przezroczystych instrumentów analogowych i zegarów. Brak cyfrowego wyświetlacza sterownika. Żadne centrum multimedialne z ekranem dotykowym nie zaśmieca panelu. Zamiast tego prosty uchwyt do smartfona. Używasz telefonu, gdy potrzebujesz nawigacji, ale nie jesteś przywiązany do stałego ekranu. Sama kierownica? Czysty. Żadnych przycisków. Żadnych przełączników. Tylko kierownica, pedały i skrzynia biegów.

Asystenci elektroniczni są oczywiście obecni. Jest aktywne zawieszenie, hamulce przeciwblokujące i kontrola trakcji. Ale Hennessey upiera się: kierowca pozostaje w samym centrum akcji. Te systemy Cię wspierają; nie zastąpią twoich umiejętności.

Poczwórny układ wydechowy to kolejny ukłon w stronę historii lotnictwa. Mianowicie samolot Bell X-1. Pierwsze urządzenie, które przełamało barierę dźwięku. Bezpośredni hołd dla tego osiągnięcia w 1947 roku.

Dlaczego jest to ważne teraz?

Żyjemy w epoce elektrycznego momentu obrotowego i prowadzenia zoptymalizowanego komputerowo. Samochody jeżdżą same. A przynajmniej próbują. Hennessey Blackbird służy jako ostra kontrnarracja. Jest to analogowa alternatywa dla samochodów o podobnej cenie, takich jak McLaren W1, ale idzie dalej. Całkowicie odrzuca cyfrowe wsparcie.

To przypomnienie, że prędkość może pozostać surowa. Bez filtra. Mechaniczny.

Czy przekona pokolenie wychowane na ekranach dotykowych? Najprawdopodobniej nie. Ale dla tych, którzy pamiętają, jak to było trzymać grubą skórzaną kierownicę i polować na biegi, Blackbird to list miłosny. I może właśnie w ten sposób musieliśmy udowodnić, że to supersamochód: dusza nie została jeszcze całkowicie wypłukana z samochodu przez inżynierów.

A może po prostu pokazuje, że wszyscy zapominamy, jak to jest prowadzić samochód.