MG S6 EV wchodzi na rynek australijski w cenie poniżej 50 000 dolarów, chcąc konkurować z Teslą Model Y

Nadszedł czas. MG wreszcie wprowadziło na rynek australijski swój średniej wielkości model samochodu elektrycznego.

To nie jest tylko cicha rywalizacja. Przed nami MG S6 Essence, którego cena trafia dokładnie w czuły punkt Tesli Model Y. 49 990 dolarów za pakiet podstawowy, w tym wszystkie koszty rejestracji (odjazd). Wersja z napędem na wszystkie koła będzie kosztować 56 990 dolarów.

Przyjrzyjmy się szczegółom. Pojedynczy silnik z napędem na tylne koła wytwarza 180 kW i deklarowany zasięg 530 km w cyklu WLTP. Liczba wygląda hojnie, ale pozostaje pytanie: czy można uzyskać taki wynik w rzeczywistych warunkach? Wersja z dwoma silnikami (napęd na wszystkie koła) zwiększa moc do 266 kW, zmniejszając zasięg o 45 km (do 485 km ), ale umożliwiając przyspieszenie od 0 do 100 km/h w nieco ponad 5 sekund. Wersja z napędem na tylne koła robi to w 7,3 sekundy. Nie szybko, nie wolno. Wystarczający na co dzień.

MG utrzymuje dane techniczne akumulatorów w tajemnicy. Specyfikacje dla rynku australijskiego nie określają pojemności ani składu chemicznego, chociaż dokumenty zagraniczne potwierdzają obecność pakietu NMC 77 kWh. Otrzymasz 144 kW mocy ładowania ze stacji szybkiego ładowania DC (do 150 kW), co pozwoli Ci naładować akumulator od 10% do 80% w 38 minut. Obydwa poziomy wyposażenia są wyposażone w pompę ciepła. Świetnie. Dostępna jest także funkcja hamowania regeneracyjnego w trybie jednego pedału. Również plus.

Samochód zbudowany jest na tej samej platformie co MG 4 i bardziej kompaktowy S5. Zastępuje Marvela R, który nigdy nie widział australijskich dróg, głównie dlatego, że MG nie wyprodukował go w wersji z kierownicą po prawej stronie.

Wymiary mają tutaj znaczenie. Przy długości 4708 mm i szerokości 1912 mm jest 84 mm krótszy od Modelu Y, ale 70 mm węższy. Jednocześnie jest o 20 mm wyższy. Czy zmieści się w tym samym garażu? Tak. Czy nie będzie trochę ciasno po bokach? Bardziej prawdopodobne.

Nazwa Essence MG zwykle oznacza najwyższy poziom wyposażenia. Oznacza to, że później może pojawić się tańsza, odchudzona wersja. Kto wie? Może. Być może nie.

Lista wyposażenia standardowego jest naprawdę obszerna: podgrzewane i wentylowane siedzenia przednie, podgrzewane zewnętrzne siedzenia tylne, panoramiczny stały szklany dach, wyświetlacz przezierny. Bezprzewodowe Apple CarPlay. Przekątna ekranu 12,8 cala. Oświetlenie tła, które będzie świetnie wyglądać w Instagram Stories, ale będzie miało niewielki wpływ na wrażenia z jazdy.

Dostępna jest bezprzewodowe ładowanie 50 W, dzięki czemu Twojemu telefonowi nigdy nie zabraknie energii. W zestawie znajduje się także adaptacyjny tempomat i system kamer 360 stopni. Monitorowanie martwego pola to standard, który w dzisiejszych czasach jest koniecznością.

Wnętrze jest dostępne w dwóch opcjach: Ivory Grey z imitacją jesionu północnoamerykańskiego lub Dark z fakturą sztucznego węgla. Szczerze mówiąc, ciemna wersja jest mniej podatna na plamy. Standardowy kolor nadwozia to Dover White. Dostępne za dodatkową opłatą: Złoty Stratford, Czarna Perła, Szary Camden, Błękit Piccadilly, Srebro Sterling i Szkarłatny Diament. Wybierz według własnego gustu.

Siódmy rok gwarancji. Nieograniczony przebieg. Jeśli serwisujesz swój pojazd u dealera, gwarancja zostaje przedłużona do 10 lat lub 250 000 km. To dużo jak na niedrogi samochód elektryczny.

Obecnie na rynku dostępnych jest siedem pojazdów elektrycznych MG: 4 (w dwóch poziomach wyposażenia), S5, nowy S6, IM6, IM5 liftback i Cyberster roadster. W drodze jest także elektryczny pickup U9.

W zeszłym roku MG było czwartą najpopularniejszą marką pojazdów elektrycznych. Jednak ich sprzedaż spadła o prawie 22%.

Podważanie Tesli i BYD nie jest niczym nowym dla MG, ale ten model idealnie wpasowuje się w ofertę, plasując się poniżej IM6 (60 000 USD) i powyżej S5 (38 000 USD). Jeśli ta cena się utrzyma, a jakość wykonania będzie przyzwoita, pozycja Kii może się wahać.

Zobaczymy jak zareaguje rynek. MG w końcu ma rywala w wyścigu o tytuł najlepiej sprzedającego się samochodu w Australii. To, czy kogoś to zainteresuje, to już osobna kwestia.