Nowy GWM Tank 300 jest pozycjonowany jako zupełnie nowy model. Jednak na pierwszy rzut oka nie wygląda to inaczej. Trzeba się uważnie przyjrzeć, żeby zauważyć, że samochód faktycznie stał się większy. I dość znacząco.
Na razie oficjalnych zdjęć jest niewiele – na chińskich portalach społecznościowych pojawiło się jedynie kilka przecieków. Jednak dokumenty złożone w chińskim Ministerstwie Przemysłu i Technologii Informacyjnych ujawniły szczegóły dotyczące rozmiaru i technologii.
„Ta wersja jest przeznaczona wyłącznie na rynek krajowy.”
GWM Australia nie spieszy się z podejmowaniem decyzji. Firma przeprowadza kontrole zgodności z lokalnymi wymogami. Nie ma pośpiechu.
Wizualnie zachowana została ta sama brutalna kwadratowa sylwetka i te same lekkie elementy. Kaptur stał się dłuższy. Dlaczego? Podstawowy rozstaw osi wzrósł z 2750 do 3010 mm. Samochód stał się większy we wszystkich wymiarach. Długość wzrosła do 4886 mm, szerokość do 1984 mm, wysokość do 1927 mm.
Czy jest więcej miejsca na nogi? Być może nie. Wygląda na to, że producenci przesunęli przednią oś do przodu, aby zyskać dodatkową długość.
Jednocześnie zmniejszono zwis przedni. Dobra wiadomość dla tych, którzy lubią czołgać się po skałach. Kąt natarcia został poprawiony. Możesz teraz pokonywać bardziej strome wzniesienia bez zarysowania przedniego zderzaka.
Ciekawsza stała się linia elektrowni, choć nie do końca w duchu klasycznego off-roadu. Pojawił się nowy wariant hybrydowy (PHEV) oparty na układzie Hi4-Z.
To 2,4-litrowy turbodoładowany silnik benzynowy (choć źródła są różne: gdzieś piszą 2.0, gdzieś 2.4. My opieramy się na specyfikacji Hi4-Z), uzupełniony akumulatorem o pojemności 59,7 kWh. Jest szybki na szosie, ale mniej sprawny w poważnym błocie.
Jeśli perspektywa ograniczenia momentu obrotowego akumulatora Cię nie ekscytuje, pozostaje stara opcja Hi4-T. Zachowuje mniejszy akumulator o pojemności 37 kWh i znany zasięg elektryczny wynoszący 105 km. Nowa wersja pozwala pójść dalej.
Australia może w przyszłości otrzymać wersję Hi4-Z. GWM widzi w tym potencjał. Nie ma jeszcze dokładnych dat. Być może czołg 500 dotrze pierwszy? Albo Czołg 400? Nie jest to jeszcze jasne.
Tradycyjne opcje benzynowe pozostają: 2,0-litrowy silnik z turbodoładowaniem i 3,0-litrowy silnik V6. Jeśli chodzi o silnik Diesla, tym razem jest o nim cisza.
Przedstawiciele Kuai Tech nie wspomnieli o silniku wysokoprężnym w ramach tej zmiany stylizacji. Zazwyczaj GWM bardzo lubi silniki Diesla. W przygotowaniu na inne rynki mają już nowy, czterocylindrowy silnik wysokoprężny o pojemności 3,0 litra. Więc nie spiesz się, aby spisać na straty zbiornik oleju napędowego. Byłoby dziwne, gdyby GWM porzucił olej napędowy w Australii.
Jeden dziwny akcent technologiczny: lidar. Jest instalowany na dachu. Na przedniej osłonie chłodnicy okrągłe logo zostało zastąpione ułożonymi literami T-A-N-K. Drobne. Ale czy to zmienia postrzeganie? Kwestionowane pytanie.
I w tym miejscu historia staje się denerwująca dla australijskich nabywców. Aktualizacja wnętrza, która została pokazana w Chinach w marcu ubiegłego roku, nie pojawi się tutaj.
W Chinach przeprojektowano deskę rozdzielczą: wyświetlacz o przekątnej 12,3 cala i podwieszany ekran o przekątnej 14,6 cala z systemem Coffee OS 3.0.
GWM Australia odrzuciła tę aktualizację.
Dlaczego? Ze względu na dźwignię zmiany biegów. W nowej wersji znajduje się on na kolumnie kierownicy, obok kierownicy. W starej wersji dźwignia znajduje się na konsoli środkowej. Badanie przeprowadziła firma GWM. Lokalnym klientom nie podoba się dźwignia na kolumnie. Dlatego nowe ekrany pozostają w Chinach. Dostajemy starą deskę rozdzielczą z dźwignią na kolumnie.
Otrzymujesz więc większe nadwozie terenowe z lepszymi kątami natarcia i zejścia. Ale wnętrze pozostaje dokładnie takie samo, jak dwa lata temu Twój znajomy nazwał je „tanim”.
Czy ktoś faktycznie przesunąłby dźwignię zmiany biegów w ciemności, nie przeklinając swojego zakupu? Najprawdopodobniej tak się stanie. Czy to jest sposób, w jaki większość klientów preferuje interakcję? Ledwie.
Wersja Hi4-T jest już dostępna. Opcje benzynowe stopniowo odchodzą w przeszłość. Pozostaje nam wybór pomiędzy dieslem a hybrydą. Separacja funkcjonalna. Szkoda tylko, że kokpitowi nie poświęcono tyle uwagi, na ile zasługiwała.






















