Dlaczego chińscy producenci pojazdów elektrycznych borykają się ze stratami w 2026 r

17 lipca 2026 r. Moment prawdy. Raczej moment, w którym poznano prognozy zysków.

Dla chińskich producentów samochodów notowanych na giełdzie pierwsza połowa roku była całkowitą katastrofą. Spójrzcie na dane sześciu największych spółek, które opublikowały swoje raporty. Cztery przewidują straty. Dwa? Zarabiali, ale ledwo. Dochody netto tych „ocalałych” spadły o prawie 60%. To nie jest przejściowy kryzys. To jest degradacja strukturalna.

Surowce nie tanieją. Jest coraz drożej. A co z samochodami? Ich sprzedaż stała się trudniejsza niż kiedykolwiek wcześniej.

Ukryty zabójca: chipy pamięci, nie tylko litowe

Oczy wszystkich zwrócone są na węglan litu. Miedź. Aluminium. To są zwykli podejrzani w bitwie na baterie. Ale teraz nie oni są głównym problemem.

Gdzie jest prawdziwy ból? Chipy pamięci.

Podczas gdy sztuczna inteligencja i centra danych pochłaniają krzem, producenci chipów ignorują sektor motoryzacyjny. Po co zawracać sobie głowę chipami do zastosowań motoryzacyjnych, skoro giganci technologiczni są skłonni płacić wyższe ceny za wysokomarżowe rozwiązania pamięci masowej? Rezultatem był niedobór dostaw, na który tradycyjne rynki towarowe były zupełnie nieprzygotowane.

Według Jiemian News, powołującego się na dane TrendForce, ceny kontraktowe dojrzałych układów pamięci wzrosły ponad dwukrotnie w ciągu zaledwie sześciu miesięcy. Druga połowa 2026 roku zapowiada jeszcze bardziej ponure wieści – ceny wzrosną o 60–80%.

Nie ma rynku kontraktów terminowych, który zabezpieczałby tę zmienność. Nie można wykupić ubezpieczenia na wypadek braku chipów. Co więc robią GM, Ford i Nio? Przestają się kłócić i zaczynają pozyskiwać partnerów. Długoterminowe kontrakty stają się nową taktyką przetrwania. Stabilność nie jest już opcją; to jedyna rzecz, która utrzymuje przenośnik w ruchu.

„Bez narzędzi zabezpieczenia finansowego producenci samochodów pozostają bezbronni przed gwałtownymi wzrostami cen surowców”.

Podwójna presja na marże

Rozłóżmy matematykę. Wygląda na smutną.

Chińscy producenci samochodów są uciskani. Z jednej strony koszty szybko rosną. Z drugiej strony dochody są zamrożone.

1. Rośnie koszt produkcji samochodu.
Dostawcy zintegrowani pionowo podnoszą ceny na całym świecie. W przypadku przeciętnego samochodu koszt materiałów wzrósł o co najmniej 4 000–7 000 RMB (około 600–1000 USD). Luksusowe modele? Wpływ jest silniejszy, prawie 10 000 juanów za sztukę. To czysty zysk, który wyparowuje jeszcze przed uruchomieniem silnika.

2. Rynek szybko się kurczy.
Sprzedaż detaliczna samochodów osobowych w Chinach spadła w pierwszej połowie 2026 r. o 20,2%. Konsumenci nie kupują. Ale konkurencja nie umarła. Jeśli już, to rozbłysło z nową energią. Aby zdobyć udział w rynku, marki obniżają ceny, oferują hojne dotacje i dużo inwestują we wprowadzanie na rynek nowych modeli.

Trzy. Kropki. Sześć.

Codziennie nowe modele.

Tak. Dobrze słyszałeś. Tylko w ciągu pierwszych pięciu miesięcy chińscy producenci codziennie wypuszczali 3,6 nowych projektów nadwozi. Tempo jest bezkompromisowe. Marginalność? Cienki jak papier.

Którzy producenci samochodów przetrwają w obliczu wzrostu kosztów?

Kto zatem dotrwa do końca roku?

Nie wszystkie. Według agencji S&P Global Ratings branża grozi załamaniem. Przepływy pieniężne staną się ograniczone w przypadku prawie wszystkich graczy, ponieważ popyt krajowy nie odbuduje się szybko. Nie należy spodziewać się „ostrego ożywienia” w przyszłym tygodniu ani w przyszłym miesiącu.

Przeżycie będzie zależeć od trzech czynników:

  1. Materiał produktów : Jeśli sprzedajesz drogie samochody po wysokich marżach, będziesz w stanie wchłonąć rosnące ceny chipów. Jeśli sprzedajesz osoby dojeżdżające do pracy z ograniczonym budżetem, każdy dolar liczy się zbyt mocno.
  2. Skala : Duzi gracze dysponują wielkością produkcji, która pozwala im negocjować lepsze warunki z dostawcami.
  3. Istnienie na rynkach zagranicznych : Firmy prowadzące działalność poza Chinami mają margines bezpieczeństwa. Ci, którzy opierają się wyłącznie na rynku krajowym? Patrzą w świetlaną przyszłość.

Zwycięzcami zostaną ci, którzy potrafią zrównoważyć globalną sprzedaż skalą. Przegrani pozostaną w pułapce wojny cenowej, płacąc wyższe ceny za komponenty, aby sprzedawać tańsze samochody.

Czy to tymczasowe? Najprawdopodobniej nie.

Strukturalna zmiana w kierunku łańcuchów dostaw opartych na sztucznej inteligencji już się rozpoczęła. Komponenty samochodowe prawdopodobnie pozostaną niskim priorytetem dla producentów chipów, dopóki popyt ze strony sektora technologicznego będzie się utrzymywał. Narracja o „braku chipów” nie umiera; po prostu zmienia kształt.

W przypadku małych firm zegar tyka.