Chery przyjechała do Wielkiej Brytanii nie bez powodu.
Marka próbuje podbić rynek. Albo chociaż podejdź tak blisko, jak to możliwe. Największy chiński eksporter samochodów planuje stać się trzecią co do wielkości grupą samochodową pod względem sprzedaży w Wielkiej Brytanii. Gary Lan, szef brytyjskiego oddziału Chery, twierdzi, że celem nie jest tylko sprzedaż. Szacunek jest również ważny. Mówi o stworzeniu tu, lokalnie, własnych ośrodków badawczo-rozwojowych (R&D) i mocnym zakorzenieniu się w lokalnym środowisku inżynierskim.
Spójrz na liczby. Rok. Tyle czasu zajęło marce zwiększenie udziału w rynku z dwóch do prawie siedmiu procent. Początkowo główną pracę wykonywały marki Jaecoo i Omoda. Sama marka Chery weszła na rynek jesienią ubiegłego roku. Dane pokazują, że firma ma dynamikę. Jaecoo 7 jest już trzecim najlepiej sprzedającym się nowym samochodem w Wielkiej Brytanii w 2026 roku.
Dlaczego ten cel jest tak ambitny? Ponieważ rynek brytyjski to ciężki orzech do zgryzienia. Lan powiedział na konferencji Financial Times „Future of the Automobile”, że premiera tego modelu jest marzeniem dwudziestu lat. Rynek jest dojrzały. Znakomity. Wyjść do niego z pozycją pretendenta do trzeciego miejsca? Kiedy jesteś nowy? To jest dumne. Być może naiwnie. Najprawdopodobniej oba. Jednak w centrum uwagi pozostaje zadowolenie klientów i zyski dealerów.
„Prawdziwym celem jest zwiększenie naszego udziału w rynku… zapewnienie wysokiego poziomu zadowolenia klientów i dobrej wartości rezydualnej.”
Jak się sprawy mają teraz? Połączona grupa Chery-Omoda-Jaecoo zajmuje piąte miejsce w tym roku z ponad 46 000 rejestracji. Pozostaje w tyle za BMW-Mini. Z Hyundai-Kia. I pozostaje znacznie w tyle za Volkswagenem i Stellantisem. Aby stanąć na podium, muszą ich wyprzedzić.
Następnym krokiem nie jest sprzedaż. To jest oprogramowanie. Mianowicie, aby nauczyć swoje samochody rozumieć Wielką Brytanię. Asystent pasa ruchu działa… to jest kiepskie. Nie rozpoznaje dobrze brytyjskich oznaczeń drogowych. System monitorowania kierowców wymaga poprawy. Kontrola zawieszenia? Wymaga tuningu na te wyboiste drogi.
Następnie obowiązują niepisane zasady. Na przykład migające światła mijania. W Chinach oznacza to jedno. Tutaj? Może to oznaczać „możesz odjechać” lub „ty idioto, zejdź z drogi”. Chery musi to zrozumieć. Samochody autonomiczne muszą odczytywać sygnały ludzkie.
To wymaga ludzi. Zespół Chery w Wielkiej Brytanii powiększył się w tym roku z 40 do 150 osób. A to nie jest limit. Firma zamierza współpracować z uniwersytetami takimi jak Worcester, aby rozwijać lokalne talenty. Czynienie samochodów bardziej brytyjskimi to coś więcej niż tylko slogan. Jest to zadanie inżynierskie.
Produkcja? To jest czwarty krok. Ale nie wybiegajmy przed siebie. Nissan uważnie się temu przygląda. Fabryka Nissana w Sunderland nie może się doczekać pracy. Produkcja Leafa, Qashqai i Juke została połączona w jedną linię. Cała linia montażowa stoi pusta. Zakład jest konkurencyjny kosztowo. Skuteczny. Ale niewykorzystany.
Dyrektor generalny Nissana, Ivan Espinosa, nie przebiera w słowach. Potrzebują partnerów. Negocjują z Chery. Prowadzą rozmowy z Dongfengiem, chińskim partnerem joint venture Nissana. Tutaj mógłby zostać wprowadzony elektryczny crossover NX8. Samochody elektryczne Dongfeng można wysyłać do Chin i poza nią. Ale logika stojąca za wypełnieniem tej linii w Sunderland? Ona jest. Ona czeka.
Chery może zapewnić impuls, jakiego potrzebuje branża.
Czas pokaże, czy uda im się wykonać idealne lądowanie. 🏁






















