Nissan poważnie myśli o przejęciu obowiązków terenowych

Nismo wykracza poza asfalt.

Przez lata ta zorientowana na osiągi marka była kojarzona wyłącznie z nawierzchniami utwardzonymi: dni na torze, agresywne prowadzenie i silniki ryczące aż do czerwonej linii obrotomierza. Jednak kierownictwo Nissana widzi wyzwanie w błocie. I nie mówimy tu o byle jakim kurzu, ale o takim, który sprawia, że ​​w ofercie Forda Raptora nerwowo skacze z zazdrości.

Yutaka Sanada, dyrektor generalny Nismo, nie ucieka się do dyplomacji. W wywiadzie dla CarExpert powiedział, że oczekiwania kupujących dotyczące wydajności szybko rosną. Tak, chce wzmocnić swoją obecność w Australii, ale celuje także w Bliski Wschód i USA – rynki, gdzie napęd na wszystkie koła jest podstawową koniecznością.

„Bez wątpienia stoi za tym ogromna baza klientów.”

To nie są tylko chwyty marketingowe. Są to kwestie związane z planowaniem zapasów.


Zmiana platformy

Sprzęt stopniowo się składa. Nissan tworzy nowe podwozie dźwigarowe. Zasadniczo jest to szkielet nowej generacji terenowych pickupów.

Platforma ta będzie bazą dla nowego pickupa Frontier. Będzie na nim zbudowany także zaktualizowany Pathfinder. I, ku pewnemu zaskoczeniu, Xterra prawdopodobnie zostanie wskrzeszona.

A co z Australią?

Oczy Australijczyków są zwrócone na Terrano. Prototyp tego modelu zaprezentowano w Chinach na początku tego roku – to SUV stworzony z myślą o skałach. Jest sparowany z przetwornikiem Frontier Pro. Obydwa samochody wyposażone są w hybrydowy układ napędowy z możliwością ładowania z sieci. Sztuczka? Zostały opracowane wspólnie z chińskim Dongfengiem. Czy te prymitywne platformy otrzymają odznakę Nismo? To na razie tajemnica.


Niezupełnie tak, jak myślałeś

Zwróćmy się do słonia w pokoju: Patrol.

Generacja Y63 pojawi się w Australii w tym roku. Nismo zaprezentowało już zmodyfikowaną wersję na rok 2025. W USA sprzedawana jest pod nazwą Armada Nismo i jest już dostępna na Bliskim Wschodzie. Na lokalnym targu? Nissan nie potwierdził jeszcze dostaw.

I jest powód takiego niezdecydowania.

Obecna specyfikacja Nismo dla Patrola opiera się na 3,5-litrowym silniku V6 z podwójnym turbodoładowaniem. Wytwarza 369 kW. To o 69 kW więcej niż w modelu standardowym. Moment obrotowy utrzymuje się na stałym poziomie 700 Nm? Tak. Brzmi fajnie? Na papierze – zdecydowanie.

W rzeczywistości? Australijscy nabywcy chcą czegoś więcej niż tylko mocy. Chcą możliwości. Chcą wspinać się na wydmy, nie niszcząc niczego. Rzecznik firmy przyznał, że tuning Nismo koncentruje się przede wszystkim na osiągach szosowych. Podobnie jak Nissan Z coupe. Świetne na chodniku, ale mniej inspirujące, gdy kręcisz się po pustyni Simpsona.

Australijscy nabywcy SUV-ów mają odmienne oczekiwania

Nissan to rozumie. Firma wypełniła już tę lukę modelem Patrol Warrior. Ustępujący model V8 otrzyma ulepszone podwozie. Kto to robi? Wózek.

Inżynierowie z Melbourne, którzy stali się niemal integralną częścią DNA australijskiego Nissana. Dostosowywali wojownika D23 Navara. Obecnie dostrajają każdy model z nowej gamy D27 Navara.


„Problem Porsche”?

Dlatego Nissan szuka lokalnych partnerów. Premcar wydaje się logicznym wyborem na pomost pomiędzy japońską inżynierią a zakurzonymi równinami Australii. Jeszcze w tym roku Nismo otworzy nawet swoje pierwsze międzynarodowe Performance Centre w Melbourne. Następnie pojawią się lokalizacje w Nowej Zelandii.

Inteligentne posunięcie. Ale konkurenci nie śpią.

Ford wierzy, że znalazł klucz do sukcesu. Dyrektor generalny Jim Fairley powiedział w 2025 roku, że Ford chce zostać „Porsche offroadu”.

To odważne stwierdzenie. Oznacza niszę, w której obecnie dominują. Ranger Raptor tu jest. Są tam F-150 i Bronco. To już jest tożsamość marki. Trudno go sprowadzić na manowce.

Czy Nissan jest gotowy na czołowe zderzenie z Blue Oval na pustyni?

Może. BMW ma na oku tę samą nagrodę. Frank van Meel, szef dywizji M, powiedział, że „nie zrezygnuje” z rywalizacji z Klasą G pod plakietką M.

Nagle świat offroadu wydaje się mały.

Czy diabły pyłowe ustąpią? A może wzrosną jeszcze szybciej? Czas pokaże, czy wytrwałość Nismo sprosta oczekiwaniom. Albo po prostu czekamy na podpisanie dokumentów.