W zeszłym tygodniu prezydent Trump ułaskawił dziewięciu mechaników.
Dziewięć osób.
Skazani za manipulowanie systemami kontroli emisji oleju napędowego na mocy ustawy o czystym powietrzu? Sprawy zostały umorzone. Przekonania zostały wymazane. Groźba wielomilionowych kar finansowych lub więzienia? Zakończony. Dołączają do innego mechanika z Wyoming, który w listopadzie otrzymał podobne ułaskawienie.
Dlaczego to jest ważne?
To jest część wzoru. Administracja Trumpa krok po kroku znosi ograniczenia środowiskowe. Nie zawsze tak było. Podczas prezydentury Bidena Agencja Ochrony Środowiska (EPA) rozprawiła się z producentami i instalatorami „urządzeń” – czyli tych samych urządzeń, które omijają legalne systemy oczyszczania spalin. Zabrali się ostro do pracy.
Cofnijmy się trochę. Ustawa o czystym powietrzu powstała w 1963 r., ale prawdziwy jej rozwój pojawił się w 1970 r., kiedy Nixon utworzył EPA. Pamiętacie lata 60.? Czysta moc. A potem nadeszły lata 70. z przepisami dotyczącymi smogu. Entuzjaści przeklęli. Przy mocy 180 koni mechanicznych Corvette trudno było nazwać szybką.
Ale czy te środki zadziałały? Zapytaj kogokolwiek, kto dorastał w Los Angeles. Smog ustąpił. Producenci samochodów się dostosowali. Przejdźmy szybko do dnia dzisiejszego: Corvette ZR1X Hybrid wytwarza ponad 1200 KM. i nadal zapewnia lepszą oszczędność paliwa niż Prius pierwszej generacji. Nikt tak naprawdę nie narzeka. Albo prawie nikt.
W przypadku diesli sytuacja jest inna. Jest to segment ciężkich ładunków. Systemy kontroli emisji powodują, że samochody są droższe i mogą ograniczać moc. Wymontowanie filtrów cząstek stałych lub wyłączenie recyrkulacji spalin uwalnia moment obrotowy potrzebny do holowania ładunku. Oszczędza to również pieniądze na utrzymaniu. Ingerencja jest nielegalna. Dla niektórych przewoźników ryzyko było tego warte. Przynajmniej do niedawna.
W przeszłości EPA agresywnie atakowała takich sprawców. Modyfikacje sprzętowe? Prześladowany. Luki w oprogramowaniu? Byli także prześladowani. Departament nie miał problemów z pozywaniem sprzedawców i instalatorów do sądu. Duże obciążenie pracą sądową. Prawdziwe konsekwencje.
Wydaje się, że ta era dobiegła końca.
Na czele Agencji Ochrony Środowiska stoi obecnie Lee Zeldin, który chce zmian. Proponował już wyłączenie trybu „lampy” (ograniczona moc) w ciężarówkach, gdy poziom płynu do oczyszczania spalin jest niski. W samochodach osobowych systemy Start-Stop nie będą już obowiązkowe.
Co dalej?
Producenci prawdopodobnie będą nadal instalować wymagane prawem technologie – są do tego zobowiązani. Ale właściciele prawdopodobnie usuną je, gdy tylko samochód opuści salon. Jeśli prawo nie gryzie, po co go przestrzegać? Konsekwencje złamania zasad wydają się zawieszone. Przynajmniej na razie. Kto cię zatrzymuje?
