Astona Martina i Call of Duty.
Nigdy nie spodziewasz się zobaczyć tych nazw obok siebie. Luksusowa skóra odporna na zakłócenia cyfrowe. To nie ma sensu, głównie dlatego, że działa. Razem stworzyli Dreadnought.
Jest w nowym „Call of Duty: Modern Warfare II” (oryginalne 4 ukazały się lata temu, chociaż zamieszanie jest częścią uroku). A teraz? Pełnowymiarową modelkę można mijać na Fanatics Fest w Nowym Jorku.
Nie SUV twojej babci
Aston Martin ma SUV-a. Wiesz, to jest DBX. Ale Dreadnought nie jest krewnym, nie mówiąc już o bracie. To jest coś zupełnie innego. Zespół projektowy zrelaksował się, podobno ciesząc się swobodą wynikającą z braku konieczności martwienia się o grawitację i prawa fizyki.
Zbudowali „taktyczny pojazd terenowy z napędem na wszystkie koła” napędzany silnikiem V12.
Oczywiście nie wiemy, jak potężna jest ta substancja. Nie ma specyfikacji wydajności. Ale patrząc na niego, można się domyślić, co robi. Masywne opony. Zawieszenie o dużym skoku amortyzujące nierówności. Ogromny prześwit, prawie zerowy zwis nadwozia. Jeśli musisz wspiąć się na skałę o nachyleniu 45 stopni, kąty natarcia i zejścia mówią, że możesz przetrwać. Wewnątrz? Wyświetla kąt przechylenia i odchylenia, czujnik przeciążenia. Haki holownicze są wszędzie.
A ponieważ jest to strzelanka, w desce rozdzielczej znajdują się płyty pancerne, wyświetlacz stanu broni i ekran tabeli liderów.
Czy tak teraz wygląda szczyt luksusu?
„Dreadnought to bez wątpienia Aston – wzmocniony bez ograniczeń”.
— Marek Reichman, Główny Dyrektor Kreatywny
Jednak swoje dziedzictwo nosi skromnie. Jeśli przyjrzysz się uważnie, możesz zauważyć znajome linie. Światła przeciwmgielne ukryte za kanciastą osłoną chłodnicy. Długa maska, wąskie okna kabiny. Tylne światła przypominają supersamochód Valhalla, ostre i poziome. Barwnik? Ten podpis Chiltern Green. Uratowali duszę, dali jej tylko hełm.
Po co budować ducha?
Dlaczego więc to zrobić? Po co marnować talent na maszynę, która istnieje tylko w postaci kodu i plastikowych wyświetlaczy na pokazach?
Stefano Saporetti, człowiek odpowiedzialny za dywersyfikację marki, ma na to sposób. Nazywa Dreadnought bramą.
Twierdzi, że to nie tylko atut do gier, to pomost. Sposób na infiltrację ultraluksusowego DNA w głowach młodszej publiczności na całym świecie. Łamiąc zasady inżynierii wirtualnej, mają nadzieję odbić się echem w umysłach bogatych ludzi jutra.
Taka jest strategia. Grasz, czujesz ducha Astona, może później kupisz prawdziwego DBX.
Może po prostu lubisz patrzeć na czołg, który wygląda na drogi.
Kto może się z tym kłócić
