Detroit uwielbia historie o powrotach. Producenci samochodów znają ten szczególny rodzaj lojalności plemiennej, która sprawia, że właściciele kupują samochody tej samej marki przez dziesięciolecia. Dlatego zwracają stare ikony. To ryzykowne. Normy środowiskowe stały się bardziej rygorystyczne. Normy dotyczące efektywności paliwowej są rygorystyczne. Technologie bezpieczeństwa stają się coraz bardziej złożone. Jednak potencjał zysku, jaki kryje się w nostalgii, jest zbyt duży, aby go zignorować.
W wyścigu o powrót biorą udział trzy nazwiska. Jeep Grand Wagoneer. Ford Bronco. Chevrolet Blazer. Jeśli się sprzedają, staną się rzadkimi okazami. Będą jednymi z ostatnich pozostałych SUV-ów opartych na platformach ładunkowych, z ramą nośną. Ta platforma umiera. Większość samochodów ma obecnie nadwozie jednoczęściowe (unibody). Crossovery. Płuca. Skuteczny. Nie nadaje się do dużych obciążeń. Ale te trzy modele trzymają się starych tradycji. Solidne mosty. Rama. Prawdziwe możliwości terenowe.
Nie potrzebują rynku masowego. Chcą zapalonych entuzjastów. Ci, którzy kupują ciężarówki, mogą kupić SUV-a. Ci, którym nie zależy na cenach benzyny. Ci, którzy śmieją się z norm środowiskowych. To niewielka, ale aktywna publiczność. I to wystarczy, aby inżynierowie pracowali do późna w nocy.
Przyjrzyjmy się, jak na nowo wyobraża się odrodzenie Jeepa Grand Wagoneera.
Powrót Wielkiego Wagoneera
Jeep igra tutaj z ogniem. Oryginalny Wagoneer został wprowadzony na rynek w 1963 roku. Był rewolucyjny. Pierwszy SUV z nadwoziem skorupowym? Nie. W rzeczywistości był to jeden z pierwszych pojazdów wyposażonych w konstrukcję nadwozia na ramie, która zapewniała komfort porównywalny z samochodem osobowym. Zmienił wszystko. Zanim nazwa zniknęła pod koniec lat osiemdziesiątych, stała się ona topową wersją Grand Cherokee.
Teraz przywracają nazwę Jeep Grand Wagoneer. Ale nie jako poziom wyposażenia. Jak osobny samochód. Pełnowymiarowy, luksusowy SUV.
Pomyśl o cechach. To nie jest zabawka. To jest oświadczenie. Korzysta z platformy Dakota. Nie, poczekaj. Nowy Grand Wagoneer (WK2) korzystał z platformy Jeepa Grand Cherokee. Ale odrodzony Grand Wagoneer (WAG) to inna sprawa. Jest to model dedykowany.
„Jeśli sprzedaż tych trzech modeli odniesie sukces, będą one jednym z niewielu tradycyjnych SUV-ów o konstrukcji skorupowej, wciąż dostępnych na rynku”.
To rozróżnienie ma znaczenie. Większość nowoczesnych SUV-ów to crossovery. Oparte są na peronach pasażerskich. Ślizgają się na zmianę. Radzą sobie z dziurami. Nie potrafią wspinać się po skałach. Nowy Grand Wagoneer szuka środka. Luksus. Technologie. Ale z niezawodnością ciężarówki.
Dlaczego konstrukcja ramy jest nadal ważna
Można zapytać, dlaczego ktoś miałby chcieć samochodu z nadwoziem na ramie w 2024 roku. Jest cięższy. Ma gorsze zużycie paliwa. Trudniej jest zaparkować. Ale oferuje coś, czego crossovery nie mogą. Wytrzymałość.
Konstrukcja ramy wykorzystuje oddzielną ramę w kształcie drabiny. Korpus jest zainstalowany na górze. Pozwala to na zastosowanie niezależnego zawieszenia na przedniej osi i sztywnego zawieszenia na tylnej. Albo oba mosty są solidne. Zapewnia to działanie zawieszenia (przegubu). Kiedy jedno koło uderza w skałę, drugie pozostaje na ziemi. Rama się skręca. Zawieszenie się ugina. Samochód nadal się porusza.
Crossovery wykorzystują nadwozie skorupowe.
Historia odrodzenia marki premium Jeep Grand Wagoneer od kilku lat stoi w zawieszeniu. To samochód, który dzieli opinie, łączący wysoki poziom luksusu z możliwościami terenowymi, ale moment jego pojawienia się pozostaje frustrująco niepewny. W szczególności perspektywa trzyrzędowego Grand Wagoneera jest stałym przedmiotem spekulacji motoryzacyjnych od 2016 roku. Zapewnia przyciągnięcie „uprzywilejowanej” grupy demograficznej, która pragnie zasięgu bez utraty statusu.
Oficjalne informacje od Fiat Chrysler Automobiles (FCA) pojawiły się na początku czerwca 2018 roku. Firma ogłosiła plany ożywienia modeli Wagoneer i Grand Wagoneer w ramach dużej restrukturyzacji marki. Jako docelowe okno startu podano rok modelowy 2022. Wydawało się, że to bezpieczny zakład na dłuższą metę.
Potem nastrój się zmienił. Zaledwie dwa tygodnie później, w połowie czerwca, narracja zaczęła się łamać. Dealerzy Jeepa wyrazili poważne obawy. Argumentowali, że okno możliwości dla dużego luksusowego SUV-a szybko się zamyka. Rynek zmierzał w stronę bardziej kompaktowych i niedrogich crossoverów. Po co budować ogromnego SUV-a, skoro baza konsumentów zmierza w stronę wydajności?
Z powodu tego wewnętrznego napięcia model Grand Wagoneer pozostał niepotwierdzony. FCA odmówiła komentarza w sprawie tych informacji. Jeśli odnowiony samochód flagowy przetrwa przetasowania w korporacji, pojawi się na salonach dealerskich nie wcześniej niż w 2019 r. To ogromna przepaść między wystawieniem na sprzedaż a dostępnością.
Chevrolet Blazer
Podczas gdy Jeep debatuje nad swoją flagową tożsamością, Chevrolet Blazer tworzy własną niszę. Nazwa ta ma bogatą historię, jednak obecna wersja różni się od poprzednich. To nie tylko zmiana tabliczki znamionowej. To kompaktowy crossover adresowany do innej grupy odbiorców niż Grand Wagoneer.
Blazer to tańszy model wejścia do gamy SUV-ów Chevroleta. Przedkłada styl i miejską zwinność nad same rozmiary Wagoneera. Dla kupujących, którzy chcą estetyki retro bez wysokiej ceny, wypełnia specyficzną niszę na rynku.
Ta rozbieżność uwydatnia szerszą tendencję. Producenci samochodów wyraźniej segmentują swoją ofertę. Nie ma już jednego, uniwersalnego rozwiązania. Wybierasz swój pas.
Powrót Blazera w formie crossovera
Korzenie Chevroleta Blazera sięgają 1969 roku. Konkurował z Fordem Bronco z 1966 roku. Wczesne modele były ulubieńcami pojazdów terenowych. Były brutalne i miały doskonałą zwrotność. Z czasem Blazer stał się bardziej komfortowy i przekształcił się w popularny SUV średniej wielkości.
Chevy przywrócił nazwę w 2018 roku. Nowy model różni się od swoich poprzedników. To nie jest SUV na platformie ciężarówki, ale średniej wielkości crossover. Podstawowy silnik to jednostka czterocylindrowa, dostępna jest także jednostka V6. Napęd na przednie koła jest standardem.
Nie ma tu prawdziwego napędu na wszystkie koła. Na lekkich drogach gruntowych można dodać napęd na wszystkie koła. Tutaj możliwości są ograniczone. Chevrolet sprzedaje nostalgię. Nie wskrzesza legendy, a raczej oferuje samochód dojazdowy z plakietką retro.
Odrodzenie Forda Bronco
Ford Bronco powraca. Docelowy rok produkcji to 2020. Samochód koncepcyjny został zaprezentowany na North American International Auto Show w Detroit w 2005 roku. Plotki krążyły latami. Nadal nie ma oficjalnych zdjęć.
Christopher Mosco dobrze zna historię. Był menadżerem ds. marketingu odpowiedzialnym za rozwój nowego modelu. Mówi, że odzew w 2005 roku był świetny. Zainteresowanie Bronco w firmie Ford zawsze było duże. Model ten zajmuje wyjątkową pozycję. To silna marka.
Zespół rozumie, co Bronco miał na myśli. Był to produkt dla określonego stylu życia. Był to SUV zdolny do podboju gór. Był to terenowy samochód sportowy. SUV-y stopniowo odchodzą od tych początków. Kupujący chcą wrócić do swoich korzeni. Chcą przywrócić pierwotne znaczenie tej nazwy.
Nowy Bronco wygląda kanciasto. Ma agresywną postawę. Wygląda nowocześnie, ale szanuje przeszłość. A co z charakterystyką? Ford jeszcze tego nie ogłosił. Opcje układu napędowego są nieznane.
Czy nostalgia zadziała?
Zobaczymy, kiedy te samochody trafią do dealerów. Chevroleta Blazera. Forda Bronka. Jeepa Grand Wagoneera.
Kultura samochodowa w Stanach Zjednoczonych uległa zmianie. Te modele nie są już tym, czym były kiedyś. Sama nostalgia może nie wystarczyć. Ciekawie będzie zobaczyć, czy nowoczesna inżynieria może je uratować.
O.J. Czynnik
Ford miał do czynienia z O.J. Simpsona. Wszyscy pamiętają pościg w białym Bronco. To część dziedzictwa.
Mosco przyznaje to samo: „Zależnie od pokolenia, masz rację, wszyscy myślą o pewnym białym Bronco” – powiedział.
Czy to szkodzi marce? Nie bardzo. To po prostu pierwsza rzecz, która przychodzi ludziom do głowy. Młodsi nabywcy mogą nie znać historii entuzjastów. Znają tylko pościg.
























